***
drżeniem nagiego ciała
zbudziłam uśpione pragnienia
pobiegłam szeptem ...
tak bezszelestnie...
by na ołtarzu namiętności spotkać ciebie
moje marzenia oblekłam w twoje ramiona
zmysły ropzlaiłam tonem twojego głosu
z powiek spijam najczerwieńszy żar wrażeń
splątane wargi tańczą już swoją sambę
a dłonie wiją się jak oszalałe
szukając błogich odczuć
mrowiejące zakamarki serca
tłumią łapczywe spojrzenia
wygłodniałe usta
całują w rytmie kołysania bioder
tak zachłannie
jakby nigdy wcześniej się nie splatały
eksplodują onirycznym wulkanem
rozpieszczona miłość kipi słowem najczulszym
a ja tryskam powabnym lśnieniem
co w duszy wiruje łaskoczącym woalem
jękiem rozkoszy
wślizguję się w najciaśniejsze szelinki miłości
która w dwóch ciałach unosi się
ponad światem
dzikim westchnieniam
malujesz we mnie jedwabny pejzaż
pachnący subtelną magią
smakujący urzekającym doznaniem
wypełniasz mnie po brzegi sobą
a ja wdycham twoje piękno
i rozkoszuję się tą księżycową chwilą
bujam w odchłani spełnienia
zrywam zmęczone oddechy
by wreśzcie utulić nasycone źrenice ...B.M.

pięknie....
OdpowiedzUsuńPo czytaniu tyle wrażeń,
OdpowiedzUsuńże o niczym już nie marzę!
Wręcz namacalne piękno miłości bardzo zmysłowe przeżycie.
OdpowiedzUsuńPowtórzę to samo co Jan... idę obudzić męża.... Tak romantycznie, och.....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko