...

...

czwartek, 11 września 2014

11 września


...dziś nie przychodzę z lirycznymi strofami tylko po to by w jakiś sposób uczcić pamięć o tych wszystkich Ludziach ,którzy zginęli w atakach terrorystycznych ....
...wczoraj wieczorem w telewizji leciał film o tych wydarzeniach World Trade Center i chociaż film nie potrafi oddać w pełni emocji to mną wczorajsze obrazy wstrząsnęły jak przed laty...
...pamiętam tamten dzień ...
...jeszcze wtedy mieszkaliśmy na wsi i mieliśmy wtedy trzyletnią córkę i kilku miesięcznego synka ...
...te kilka lat temu na wiosce nie były dostępne środki do pielęgnacji maluszka a już nie wspomnę o specjalnym mleku ,które synek musiał pić ...
...raz w tygodniu umawiałam się z mężem ,że przyjadę autobusem do miasta i że się spotkamy u Jego siostry i jak mąż kończył pracę to szliśmy na zakupy do marketu i potem razem wracaliśmy do domu ...u szwagierki zawsze zdążyłam wypić kawę ...pamiętam jak poszłyśmy z kawą do pokoju
 i włączyłyśmy telewizor ale to co wtedy zobaczyłyśmy tego nie dało się zrozumieć ,miałyśmy wrażenie ,że to film lecz komentarz spikerów utwierdził nas w tym ,że to się dzieje naprawdę ...
...do dziś trudno mi to zrozumieć co się stało i dlaczego tak się stało ...
...nie potrafię zrozumieć jak to możliwe żeby ludzie do ludzi mieli w sobie tyle wrogości by posunąć się do unicestwienia tylu ludzi ,niewinnych ludzi a każdy film ,który oglądam o tych wydarzeniach wciąż wzbudza we mnie wzruszenie i wiele refleksji ...
minęło tyle lat a ja wciąż nie ogarniam bólu tych osób ,którzy w taki bestialski sposób stracili swoich bliskich ...nie potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego ludzie ludziom zadali tyle cierpienia i dostarczyli tak ekstremalnej rozpaczy ...
nie potrafię tego zrozumieć !!!
myślę ,że cały świat pamięta tę datę bo ja zapewne do końca moich dni tego nie zapomnę !!!

7 komentarzy:

  1. Ja też pamiętam ten dzień... koleżanka ma wtedy urodziny... też bardzo przeżywywała...
    Pamiętam ten obraz w TV i niedowierzanie, myślałam, ze się wojna zaczęła...
    Niech spoczywają w pokuju wiecznym. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  2. To wydarzenie zapadło również głęboko w mojej pamięci , w tamtym dniu nie wierzyłam że to co widzę na ekranie telewizora jest prawdą. Trudno nauczyć ludzi kochania innych ludzi , wystarczy poczytać komentarze na portalach ile jest złości , zazdrości i nienawiści , oby takich tragedii nie było więcej. Pozdrawiam cieplutko i dzięki Basiu za wspomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też pamiętam ten dzień. Relacja w tv była niewiarygodna i na początku w to nie wierzyłam, ale potem okazało się, że to wszystko jest prawdą i w dodatku dzieje się na naszych oczach. Świat jest pełen nienawiści i na takie wydarzenia nie mamy wpływu. Dużo ludzi wtedy zginęło. Dla wszystkich to był straszny szok.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam ten dzień. Mąż wrócił ze szpitala, (miał operację tarczycy) odpoczywał w domu a ja wyszłam na zewnątrz , by trochę posadzić roślinki w ogródku, bowiem miesiąc wcześniej wprowadziliśmy się do swojego wymarzonego nowego domu. Mąż nagle ściszonym głosem nawołuje mnie z okna bym szybko przyszła bo coś... jak głupia biegłam do drzwi, a to co usłyszałam i zobaczyłam w relacji dziennikarzy zmroziło mnie ogromnie. Każdy film , relacja z tamtego czasu wywołuje u mnie wściekłość, że ludzie ludziom potrafią wyrządzić tyle bólu i krzywd. W imię czego musiało zginać tyle niewinnych ludzi. Ciarki mnie przechodzą na wskroś i nie potrafię zrozumieć. W obliczu tego co dzieję się na wschodzie , obok nas, należałoby prosić Boga by nigdy podobna sytuacja nie miała miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie wiemy, co przyniesie dzień dzisiejszy...

    OdpowiedzUsuń
  6. To było straszne i zapamiętane teraz miłego piątku,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam ten dzień, jak spikerka przerwała wiadomości, by pokazać to, co się zdarza- w pierwszej chwili była mowa o wypadku, ale gdy reporterzy pokazali drugi samolot zbliżający się do drugiej wieży... :( po prostu dech mi zaparło... odebrało mowę... nogi ugięły się pode mną a łzy poleciały ciurkiem :( 3 dni wcześniej zdążyłam wrócić ze szpitala po kilkutygodniowym pobycie i sceny tragedii wywoływały we mnie wzruszenie... aż w głąb siebie :( W któryś z pamiętników przelałam ten smutek, przerażenie i obawy, czy kogoś z tych, których kocham tam nie ma- każdy dźwięk telefonu wzbudzał w sercu przerażenie- przecież parę osób- przyjaciół- siedziało ówcześnie za oceanem... Co za dzień!!! Staram się pamiętać...

    OdpowiedzUsuń

bardzo dziękuję za pozostawione odczucia ,
bardzo mi miło ,
szeptem serca pozdrawiam :-)