***
siedzę w fotelu
rozkoszuję się ciepłym letnim wieczorem
urzeka mnie zapach balkonowych kwiatów
i blask solarnych lampek
wzrok utkwił w pięknie atramentowego nieboskłonu
który wciąż upaja sekretną tajemnicą
przyjemny powiew wiatru pieści policzki
nieśmiało tańczy w kosmykach włosów
na mlecznej drodze ustawiam marzenia
dmuchnięciem intymnej ciszy
wypuściłam je w powietrze
przez lunetę istnienia
obserwuję je jak mną w przestworza
i łączą się w pary z gwiezdnym pyłem
iskrzą się zmysły w księżycowym woalu
a myśli jakby jaśniały
przybierają kształty baniek mydlanych
tak barwne jak tęczowe stróżki
i zwiewne jak trzepotanie motyli
dusza i serce wzięły się za ręce i też pofrunęły
delikatnie osiadły na jednym z obłoków
zamknęły mi oczy
opadły powieki
...i nie wiem czy zasnęłam
czy już śniłam
ale miałam wrażenie że na ustach poczułam
pocałunek nieba...B.M.

Jak zwykle cudowny, ciepły i zmysłowy - pozdrawiam serdecznie!!!
OdpowiedzUsuńBasiu, cuda tu tworzysz. Ten pocałunek nieba naznaczył Cię już dawno... mówi się przecież, że talent jest iskrą Bożą...
OdpowiedzUsuńTulę.
Ależ się rozmarzyłam...Śliczny wiersz! Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńMoże to był sen, a może romantyczne wspomnienie. Ale chwila piękna. Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu czarownych snów, Pa.
OdpowiedzUsuńBardzo ciepły tekst. Aż robi się miło.
OdpowiedzUsuńMonika.
http://by-monique.blogspot.com/
Ach ten fotel, Basiu, ta rozkosz... Piękny wiersz... :)))
OdpowiedzUsuń