***
wpatruję się w pejzaż za szybą
dziś świat zaciągnął roletę popiołowych szarości
przeszywa mnie chłodny dreszcz ciszy
który otula delikatnie skronie
w kałuży myśli
krystaliczne krople tańczą walca
w duecie z liśćmi nieśmiało spadającymi z drzewa
w ciszy jesiennego popołudnia
do bram serca wkrada się niema tęsknota
w melodii duszy da się usłyszeć magiczną baśń
która na usta zmysłów ciśnie się jakby woalem wyobraźni
zamykam oczy ...
zaczynam odczuwać prądy ciepła
przeszywające umysł
w zmysłach maluje się mgielna postać
pachnąca niebiańskim deszczem
białe skrzydła jakby z firanek
dotykają strun odczuć zwiewnie ukołysanych
mam wrażenie że stoję pod ochronnym parasolem
który pieści czułym dotykiem
w deszczowym zwierciadle widzę odbicie
które całuje mnie w policzek
podnoszę wzrok i zauważam
jak przestrzeń nade mną odsłania się
rajskim błękitem ...B.M.

W pogodę słotna
OdpowiedzUsuńmokro i... mokro.
Basiu, na ten deszczowy i ponury dzień Twój wiersz jest jak cudowny, tęczowy parasol.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, kochana:)
Najbardziej inspiruje mnie zdjęci
OdpowiedzUsuń...a w każdej kropli deszczu zaklęte są maleńkie światy tęczą malowane... Jak zwykle wspaniale napisane :)) tulam do serca <3
OdpowiedzUsuńPięknie wkomponowany w obecną aurę:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńMarzenia plus wyobrażnia są dobre na słotne, szare dni. Przesyłam słoneczne uśmiechy dla ogrzania Twego serca. Pa.
OdpowiedzUsuń