***
szary poranek...
zamglone drzewa gdzieniegdzie odziane są w żółte liście
kapiące z nieba łzy są dziś jakieś ciężkie
i nie są przejrzyste
wydają się jakby dźwigały ogromny smutek
otulone głęboką zadumą
zaklęte w wielką nicość...
idąc cmentarną aleją
wzrok mój przykuwa biała chryzantema
która wraz z początkiem listopada ma inne znaczenie
i ponad ziemski wymiar
...bardzo lubię ten kwiat
on do mnie przemawia ciszą płatków
a jednocześnie niemym krzykiem wspomnień
wspomnień nie tak odległej przeszłości
która tyle chce jeszcze opowiedzieć bądź dopowiedzieć
do istnień które dziś już nie chodzą po tym świecie
a które przechadzają się w płomieniu zniczy
dziś ta cisza krzyczy
ocierając się o nasze policzki
a może dotyka strun naszych serc w korowodzie światełek
myśli dziś przyprószone nostalgią
wracają do lat kiedy wszyscy razem rozmawialiśmy przy jednym stole
a dziś rozmowy toczą się w jedną stronę
i nagle podmuch wiatru
który rozwiał wszystko
i ta jedna łza która zagościła na zamkniętych ustach
chce dokończyć monolog
który wraz z naszym przemijaniem
kiedyś ...zamieni się w dialog....B.M.

..."który wraz z naszym przemijaniem zmieni się w dialog"... Ach, Basiu, jakże w dzisiejszym rozbieganym świecie brakuje rozmów...
OdpowiedzUsuńTak, lubię biele,
OdpowiedzUsuńlecz niezbyt wiele.
Im człowiek starszy, tym bardziej ceni każde spotkanie,każdy dobry gest.
OdpowiedzUsuńBasiu droga, drugi człowiek, rozmowa z nim, każdy drobny gest życzliwości - to najpiękniejsze, co może być na tym świecie.Tulę mocno.
OdpowiedzUsuńDużo razy już pisałam że masz dar,skąd ci się biorą takie słowa...
OdpowiedzUsuńnie wiem Eluś ,po prostu przychodzą do głowy ,siadam i piszę ...
UsuńWzruszające.
OdpowiedzUsuń