***
przeszłam przez sekretną bramę wiatru
znalazłam się w przestrzeni
w której cisza gra walca na strunach powiewu
zachwycona tą chwilą
upajam się niemym szeptem
myślę o skrzydlatych skrzatach
co bielą obsypują zmysły
siedzę sobie na granicy dwóch światów
patrząc w przyszłość ...
próbuję zrozumieć
co chcesz mi powiedzieć
czy chcesz mnie zapytać czy możesz zostać moim przyjacielem
wiejesz i dmiesz
czasem wywracasz ziemskie pielesze do góry nogami
czasem z siłą tornada rozwiewasz włosy
a czasem z porywem tajfunu kradniesz słońca promienie
i spadasz kroplami deszczu na ramię
jednocześnie dajesz mi przejrzystą wolność marzeń
stojących za rogiem następnego powiewu
i kiedy delikatnie muskasz policzek
dajesz znak że tu jesteś
ja czuję ciebie całym serem
szybuję wtedy jak latawiec w obłokach
szybuję w płatkach róży
a ty wiej mój przyjacielu drogi
pozwalaj mi unosić się wyżej i wyżej
pozwalaj mi wirować w aksamitnym pyle ....B.M.

Jak ślicznie napisałaś o wietrze, który w tym wierszu jest dla mnie tylko metaforą...
OdpowiedzUsuńUwielbiam wiatr, wydaje mi się , że mogłabym rozłożyć ręce i frunąć...
Serdeczności.
Lubisz unosić się z wiatrem marzeń i zmysłowych doznań. I to jest piękne.:))
OdpowiedzUsuńBasiu, ja podobnie jak Ania bardzo lubię wiatr... a w Twoim wierszu wieje on tak wspaniale, tak cudownie. A już za wers "czasem wywracasz ziemskie pielesze do góry nogami" masz u mnie literackiego Nobla.
OdpowiedzUsuńTulę mocno:)
Basiu, lubiłam wiatr jak nosiłam długie włosy; laaaaaaaaaaaaaaata temu. Nie byłam z nich dumna, ale Mama miała taki kaprys, by córka miała długie warkocze.Z ich powodu miałam wiele kąśliwych uwag i zaczepek ze strony koleżanek i kolegów z klasy; wyglądały bowiem jak splecione z trzech szpagatów były cieniutkie jak nie wiem co... Jedną frajdę z nich miałam- rozpuszczałam je po zajęciach ku zazdrości tych samych koleżanek, a jak wiał wiatr to uwielbiałam jak rozwiewa je na wszystkie strony... po prostu bawiłam się nimi. Dziś jedynie wiatru muzyki podsłuchuję; czasem smętnej czasem wręcz skocznej... Pięknie odzwierciedlasz odczucia... Serdeczności życzę <3 :)
OdpowiedzUsuńJadziu, rozpuszczam czasami włosy i wiatr je rozwiewa bo mam do pasa, a potem rozczesać nie mogę:-))) Pięknie Basiu opisałaś swoje odczucia, cudownie.
UsuńMoje słowa tutaj szczere,
OdpowiedzUsuńże latem lubię wiaterek.
Czytam i tak sobie myślę: co czuje kobieta , gdy przebudzi się w nocy, o czym myśli ? Choć nie piszę wierszy, to mam chyba podobnie, bo gdy mi przychodzi myśl jakaś ciekawa, to zaraz ją zapisuję, a leżący obok - mąż za każdym razem się dziwi, że znów coś notuję. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń