...

...

czwartek, 16 marca 2017

świątynia...



***

w dniu narodzin w mym ciele wbudowano kamień węgielny
pod budowę osobistej świątyni
na początku posadzono w niej kilka ziarenek
wiarą nadzieją i miłością zwane
świątynia z każdym dniem przybierała na sile
coraz bardziej lśniła
stała się niewidzialna a jednak istniała
po dziś dzień istnieje
 coraz bardziej mnie zadziwia tajemniczością 
i choć jest niewidzialna 
to czasem wymykam się z ciała
 biegnę na sekretne spotkanie
uchylam graniczne wrota
przechodzę przez cień bycia
zamykam się w swojej świątyni 
rozmyślam ...
wznoszę się poza przestrzeń odczuć
upajam zmysły pięknem serca
kryształową poświatą dotykam myśli
czuję że żyję 
 że żyję nie tylko w ziemskiej orbicie
ale żyję też szeptem mojej intymnej świątyni
w której  w habicie człowieczeństwa 
dosięgam wzniosłych wrażeń
 ta świątynia to moja dusza 
która jest lustrem mojego istnienia...B.M.




6 komentarzy:

  1. Piękna jest Twoja świątynia, Basiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudnie , aby każdy miał taką piękną duszę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poza marginesem czasu i przestrzeni kryją się nasze świątynie; tabernakulum miłości, cierpienia, radości, rozpaczy...wszystkiego, co zmaga nasze serca... Serdeczności życzę (zazdroszczę Tobie, Basiu droga, lekkiego pióra) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cud ! Po prostu cud !!! Jesteś prawdziwą artystką. Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń

bardzo dziękuję za pozostawione odczucia ,
bardzo mi miło ,
szeptem serca pozdrawiam :-)