Tym razem wycieczkę zaczęliśmy od wizyty w Bazylice św.Pawła za Murami -San Paulo fuori le Mura.
Trzecia z czterech papieskich Bazylik na terenie Watykanu i Rzymu .
Podobnie jak w poprzednich także i tu Mszę Św. i zasiadać na tronie może tylko Papież .
Przepiękna Bazylika .
Miejsce pochówku Św. Pawła .
Święty Paweł jest mi bardzo bliski chociażby z tego że jest autorem przewspaniałego Hymnu do Miłości ,który jest dla mnie najpiękniejszym wyznaniem Miłości dla Boga .
Wnętrze Bazyliki piękne ale nieco inne od poprzednich .
Dookoła Bazyliki widoczne są podobizny wszystkich Papieży począwszy od pierwszego aż do obecnego .
Jest też przygotowanych kilka wolnych medalionów .
Legenda głosi ,że jeśli wszystkie medaliony wypełnią się podobiznami Papieży to nastąpi koniec świata .
Policzyłam ,że wolnych jest jeszcze dziesięć miejsc więc może jeszcze troszkę świat będzie istniał ?
Moją uwagę oczywiście przykuł medalion JP II .
Dalej udaliśmy się na spacer antycznym Rzymem .
Kolejny punkt dnia to Pałac Narodów .
Pałac ,który dla Włochów ma takie samo znaczenie jak dla nas Grób Nieznanego Żołnierza.
Cały czas pełniona jest tam warta przez wojsko .
Z tyłu Pałacu są dość strome schody ,po których można wejść by podziwiać panoramę Rzymu .
Choć było ciężko pokonać tyle schodów pod górę to widok wynagradzał cały trud .
Następnie udaliśmy się do polskiego Kościółka ,w którym jeszcze do niedawna znajdowała się oryginalna sutanna ,którą miał na sobie Papież JP II w chwili postrzału na Placu Św.Piotra .
Miała ona ślady postrzału i krwi .
Niestety Kardynał Dziwisz podmienił ową sutannę a ta oryginalna znajduje się w Muzeum a pas ,którym był przepasany znajduje się na Jasnej Górze .
Mimo wszystko samo zadumanie i chwila refleksji tego miejsca była ciekawym przeżyciem .
Po całym dniu znów poszliśmy do włoskiej pizzerni gdzie delektowaliśmy się specjałami kuchni włoskiej a na koniec dnia zawitaliśmy do prawdziwej włoskiej lodziarni gdzie nie podają lodów na gałki .
Lody w gałach dla Włochów jest to nie do pomyślenia i niemożliwe.Tam lody nakłada się specjalnym łopatkami .
Smak lodów po prostu do zapamiętania na całe życie .
Signore e Signori -Gelato Italiano :)
Zapraszam na kolejną opowieść w kolejnym poście :)
Pozdrawiam wspominając smak owych lodów ..ummm :)







Piekne zdjecia, wspaniale przezycia, a lody....poezja dla oczu i pewno podniebienia!
OdpowiedzUsuńSmaki kuchni włoskiej to miły bonus do wspaniałej wycieczki!
OdpowiedzUsuńCudowna wyprawa Basiu.
OdpowiedzUsuńCo raz bardziej Ci kochana zazdroszczę, cudownie że chociaż wirtualnie dane jest mi odwiedzić tamte zakątki, pozdrawiam i dziękuję za kolejną cudowną podróż :)
OdpowiedzUsuńPiękna wycieczka.Dzięki zdiecjom mogłam być na wycieczce.Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZ każdym wpisem tak wspaniałej relacji nie trudno zapragnąć też tam sie znaleźć....Wnętrza przepiękne i niezwykłe, a przeżycia na pewno zostają w sercu na zawsze....:)
OdpowiedzUsuń