***
leżę sobie na zielonej trawie
zroszoną jeszcze rosą poranka
przytulam miękkość źdźebełek
i zrywam gałązki nadziei
nade mną fruwają motyle
urocze i barwne chwile
wirują ćmieniem w sercu
i skrzydlatym trzepotem mnie wachlują
widzę też przelatujące bociany
które szczęście i radość ludziom roznoszą
owiniętą w kokon płatków róży
co z błogim stanem się kojarzą
a w trawie żabki bajają
i ptaszki śpiewają
biedroneczki pięknem mnie otuają
i hipnotyzują pulsem istnienia
gdzieś w trawie smakuję kolejnych rześkich łyków świeżości
każdy nerw i krwioobieg nasącza się kojącym powiewem
motylim szczęściem przyciągam zmysły
i w bocianich podniebnych lotach wiruję
***cordis***


Basiu witaj ty to naprawdę czytasz telepatycznie w moich myślach - jak mi się tak marzy w wodzie chociaż stopy zanurzyć tak jak ten bociek wiersz przepiękny pa buziaki i miłego urlopu jeszcze raz życzę upalnie pozdrawiam Maria
OdpowiedzUsuńWitaj Maarysieńko :-)
Usuńja też lubię pobiegać boso po trawie ...
pozdrowienia i uśmiechy dla Ciebie :-)
Ptaszki wolę, słabiej
OdpowiedzUsuńjuż uroki... żabie.
LW
a ja lubię i ptaszki i żaby bo może w którejś żabce zaczarowany książę skacze hi hi hi ....
Usuńpozdrawiam :-)
A ja lubię i bociany i żaby :)
OdpowiedzUsuńi ja też lbuię jedno i drugie -bo wszystko co nas otacza jest piekne :-)
Usuńpozdrawiam cieplutko :-)