***
przedzieram się przez ciasno utkane pajęczyny obłudy
rozpycham się rękoma
rozwścieczonymi ruchami zrywam ze znajomych twarzy maski
które się nie uśmiechają
i które chcą zmanipulować marionetki mojego istnienia
uciekam przed ludźmi którzy żyją na pokaz
odrzucam szarość iskierek popiołu
które uparcie rozsypują się przede mną
chwilami wybuchają okruchami żaru
parząc moje delikatne stopy
zaburzając równowagę wrażliwości
dusza oddycha wulkanicznym dymem
opadając na serce bezbarwnym pyłem
tchu zaczyna mi w piersi brakować
przygniatają mnie zimne myśli i raniące słowa
upadam na kolana
ale wciąż uciekam ....
ja nie chcę pogubić moich kolorów
i osobistego dekalogu mojego ziemskiego bycia
dwulicowość sprawia
że kolejny raz upadam
ale mam na tyle sił w sobie
by zamknąć oczy
i przywołać moje anioły
opadają źrenicę
umysł lewituje w krainie piękna
w krainie delikatnej bieli
już czuję urzekającą woń
ukochanych konwalii
witalne powiewy wyrwały mnie z szarości i zła....
jestem już gdzie indziej
i tu zostanę po kres moich dni !!!...B.M.

Często czuję to samo:-)
OdpowiedzUsuńtrochę jakoś pesymistycznie się zrobiło...
OdpowiedzUsuńdużo uśmiechu i samych przyjaznych dusz! :)
Wytrwałości!
OdpowiedzUsuńJa też często uciekam Basiu w inny, lepszy świat i te ucieczki pozwalają mi przetrwać najtrudniejsze chwile!
OdpowiedzUsuńCzasem ucieczka jest najlepszą rzeczą jaką możemy zrobić, aby ratować siebie:) pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńPokusy bywają "okrutne", dobrze się przebudzić w porę. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń