***
widziałam wczoraj pomarańczową radość
która każdy nowy dzień wita spokojem leśnego zakątka
uśmiecha się serdecznie
przemywa oczy srebrzystymi kroplami deszczu
wszystkim gorącą dłoń podaje
jest słodka ...?
smakuje wytwornym pięknem
świeżej bułki mlecznej
pachnie własnoręcznie robioną szarlotką
czasem częstuje pączkami
albo wyśmienitymi chruścikami
każdego dnia promienieje
przytulając do swego serca ukochaną wnusię
a kiedy jej blask wiruje
rozdaje wokół najjaśniejsze promienie
między drzewami czuć jej perfumy
swoją urodą czaruje czułe zaułki
jak urzekająca wróżka
ma zawsze otwarte ręce
na tacy marzeń podaje seniorom
perły dobrych odczuć
ze swoimi ptaszkami wyśpiewuje swoje istnienie
wypełniona dobrem
mknie tajemnym korytarzami
rozwiesza zielone firanki nadziei
i nawet kiedy w chmurach zabłądzi słońce
ta pomarańczowa radość
umie wskazać mu drogę by ogrzało każde serce...
dotknęłam tego szczęścia
które zakiełkowało w moich oczach ...B.M.
mojej najwspanialszej Szefowej -Irenie :)
...uwaga ...
w kolejnym poście ogłoszę zwycięzcę mojego Candy :)

Nawet nie wiesz, jak ja Ci zazdroszczę takiej szefowej!!!!
OdpowiedzUsuńWprawdzie już nie pracuję ale gdy pracowałam miałam pecha do szefostwa.
Piękny opis!
Basiu, Ty dziś sprawiłaś mi ogromną radość, za którą serdecznie dziękuję!
OdpowiedzUsuńCoś pięknego spotkać takiego człowieka i do tego jeszcze to Twoja. Tylko pozazdrościć oczywiście w sensie pozytywnym . Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTo musi być na prawdę świetna szefowa, że doczekała się tak wspaniałego prezentu pd Ciebie:)Pięknie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Basiu, spotkać takiego człowieka, to jakby spotkać samego Boga na swojej drodze- wiem coś o tym... A serce raduje się na samą myśl obecności takich ludzi :)))
OdpowiedzUsuńPrzenoszę do siebie zielone firanki nadziei:) Trwaj Basiu:)Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń