***
Z Twojego miasta wyprowadziły nas dwie tęcze ...
jedna o słabszych kolorach
jej barwy nieco zgaszone
ukazały się w cieniu Twojego cierpienia...
jakby były tylko odbiciem słabego istnienia
druga nieco mocniejsza ...silniejsza ...
taka która gołym wzrokiem była widoczna ...
i choć obie nie łączył się wzajemnie
to moje spojrzenie przykuło to niecodzienne zjawisko
które zaszkliło źrenice
dwie tęcze...
a może dwa anioły
co w geście błagania uniosły swe skrzydła przed nami ...
a może dwa gołębie
co chciały nas z drogi zawrócić ...
sama nie wiem
lecz kiedy tak myślę serce wypełnia się żalem
a zarazem jakąś siłą
co pozwala w ręce wziąć ten niebiański pejzaż
duszą go opleść
i postawić w Twoim okienku
bukiet tęczowych barw co rozjaśni wszelki mrok
i stanie się światłem i drogowskazem...
...zwierciadło sprawiedliwości
stolico mądrości...
arko przymierza ...módlcie się za ...B.M.
Piękny i rzadki widok!
OdpowiedzUsuńTo dwa anioły te tęczę :):)
OdpowiedzUsuńPiękna modlitwa Basiu.
OdpowiedzUsuńJuż kiedyś to napisałam i dziś powtórzę - słowami Twoich wierszy, Basiu, można się modlić.
OdpowiedzUsuńZ serca pozdrawiam.
Nieraz taki widok dwóch tęcz podziwiałam, niebiański i.. może to mógł by być jakiś drogowskaz.... Pozdrawiam Cię serdecznie
OdpowiedzUsuńZ tak zwanym odbiciem!
OdpowiedzUsuńPiękna modlitwa, Basiu; dziękuję...
OdpowiedzUsuń