***
zawsze...
zawsze kiedy idę na majowe spotkanie
niosę w sobie ogrom myśli
natłok słów
i lawinę intencji
zawsze kiedy idę na majowe spotkanie
czuję w duszy jakby takie migotanie
a w oczach lśnią diamentowe iskierki
wszechobecne wzruszenie
gości w sercu
przeplatając się z radością
że już za chwilę ...
jeszcze tylko minę to przejście i furtkę
i znów Cię ujrzę moja Ukochana
głowę opieram na złożonych dłoniach
wyłączam świat
nic i nikt w tej chwili nie istnieje
tylko ja i Ona
i wzniosłe wersy litanii
śpiewane drżącym głosem
strunami i akordami wielkiej miłości
na koniec zapada zmrok
i wracam do domu
wypełniona melodią Panience swej piosenkę
na dobranoc zaśpiewać chcę
w ostatnią chwilę dnia...B.M.

Basiu, cóż tu rzec...? Te spotkania dają moc i siłę, niosą radość i nadzieję. Ten szept serca przy Jej Sercu...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie.
..."w ostatnią chwilę dnia"- uwielbiam tę pieśń :)))
OdpowiedzUsuńBasiu, prawdziwie kochasz Matkę Bożą...
OdpowiedzUsuńPiękne i wzruszające, taka figurka wisiała przed moim domem na ogromnym jasieniu i to właśnie pod nią śpiewaliśmy majówki!
OdpowiedzUsuńTo moja patronka. Szczególnie w maju staram się być blisko niej. Dziękuje Basiu za ten wpis buziaki !!!
OdpowiedzUsuńW ostatnią chwilę... i w każdej chwili dnia śpiewać. Na wieczną chwałę. Pozdrawiam majowo
OdpowiedzUsuń