***
Matko Najmilsza ...
dziś przed Twój tron przychodzę nieco smutna...rozżalona...
mam wrażenie że po drodze zgubiłam nawet bzy które Tobie niosłam ...
niepotrzebne słowa
niewłaściwe porównania
raniące emocje
które nic dobrego nie przyniosły oprócz przejrzystych kropli
co spływają po bladym policzku
wysłuchałam wszystko ...
lecz z szacunku nie powiedziałam ani słowa
wolę wszystko zdusić w sobie
uwięzić złe myśli w ciemnej komnacie
stłamsić to wszystko ...
lecz jakoś ...
Matko Najmilsza nie jest mi do śmiechu
serce jakby podrażnione
rozsypało moje barwy
i balansuję w teatrze szarości
odgrywam swoją rolę
i udaję że nic się nie stało
a jednak to boli i wywołuje niepokój w duszy
jestem jak chorągiewka na wietrze
bo nie jestem taka jaką chcą bym była...
jestem sobą ...
Matko Najmilsza ...
pomóż mi wraz z jutrzenką
zostawić za sobą to wszystko
chcę iść dalej
i nawet jeśli krzywdzą... to zło jesteśmy w stanie pokonać tylko dobrocią
więc podam jutro rękę
uśmiechnę się serdecznie ...
bo Twój ciepły wzrok
tak każe zrobić mi ...B.M.

Basiu kochana... nikt nie zrozumie i nie ukoi Twego smutku tak, jak ta najczulsza Matka, ale i ode mnie przyjmij serdeczne przytulenie do serca. Pozostań zawsze sobą - wspaniałym, szczerym człowiekiem, wbrew temu co mówią inni. Przesyłam ciepłe myśli.
OdpowiedzUsuńAch!... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBasiu Kochana, jestem z Tobą, wiem jak to boli. W ostatnim czasie wiele osób z mojej pracy mnie skrzywdziło, dlatego, że broniłam najsłabszego. W ruch poszły zawiść i zazdrość. Dobrze, że powierzyłaś to M.Bożej,Ona utuli...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń