***
za oknem rządzi atrament ciszy
w przeciwnych blokach pogasły już światła
prawie wszystko zamilkło
tylko w moim mieszkaniu ma miejsce chwila magiczna
niebywała
i niezwykła
po raz pierwszy wyrabiam ciasto
na stolnicy marzeń
podsypuję je wspomnieniem z dzieciństwa
kiedy to mieszkałam niedaleko wiejskiej piekarni
próbuję w pamięci odszukać ten obraz i zapach
siadałam wtedy wieczorem przed domem na starych schodach
i zachwycałam się wspaniałym zapachem pieczonego chleba
a już za chwilę i w moich pieleszach zapachnie Bożym Darem
wkładam foremki do piekarnika i czekam ...
zaglądam
widzę jak rośnie
i już go czuję ...
zamykam oczy
odżyły tamte odczucia
kiedy obserwowałam pola porośnięte falującymi łanami zboża
dojrzewającymi w pełnym słońcu
wspominam czas beztroski
żniwa u sąsiadów
i te ciepłe wieczory pachnące wymłóconym polem
wdycham zapach który na płycie mojej duszy
wyrył zapis tej chwili
upajam się pięknem ziarnistych bukietów
wyjmuję z pieca trzy bochny
przyglądam się im dokładnie
a w duszy duma tańczy z kłosami radości
jeszcze tylko znak krzyża
i mogę podzielić się z moimi Aniołami chrupiącym szczęściem tego świata...B.M.

I cóż do szczęścia nam potrzeba....chlebek chrupiący, pachnący proszę. Również wspominam takie pachnące pieczywo mojej babci, w małym miasteczku nad Sanem w rzeszowskim, która co rano dla swoich wnucząt w wakacje biegła do ryneczku po pyszne bułeczki z kruszonką. Zanim dzieci wszystkie wstały, na świeżym powietrzu, w pod daszkiem letniej kuchni czekało śniadanie z pyszną mleczną kawą, której zapachu i smaku nie zapomnę do końca życia. Ach te wspomnienia.... to radość na samą myśl. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMniam, mniam, mniam, taki pyszny chlebek z lubością bym zjadła ze świeżym wiejskim masełkiem i serkiem, ale niestety, dla mnie zostały tylko białe pszenne bułeczki. Smacznego. Pa.
OdpowiedzUsuńJuż tak dawno nie jadłam takiego prawdziwego domowego chleba, z pieca opalanego drewnem ze świeżym wiejskim masełkiem ojjj...rozmarzyłam się, pozdrawiam serdecznie i wącham ten piękny zapach świeżo upieczonego chlebusia!
OdpowiedzUsuńMniam, mniam. Wygląda pysznie. Pozdrawiam serdecznie Zosia
OdpowiedzUsuńMniam, mniam. Wygląda pysznie. Pozdrawiam serdecznie Zosia
OdpowiedzUsuńBasieńko, wzruszyłaś mnie do łez. Przypomniały mi się magiczne chwile z dzieciństwa i babcia wypiekająca chleb w ogromnym piecu. Do tej pory pozostał mi zwyczaj całowania z szacunkiem chleba, gdy upadnie przypadkowo na podłogę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam z całego serca, kochana.
Cudowny zapach i wspaniałe wspomnienia. Z mojego domu też pamiętam taki chleb i zapach. Od pewnego czasu też pieką. I na każdym bochenku, przed rozkrojeniem czynię znak krzyża. Nigdy tego nie robiłam w chlebie "sklepowym" a tu sama ręka prowadzi. Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuń