***
usiadłam sobie nad brzegiem stawku
na dywanie własnych myśli
które przeglądają się w lustrze wody
wpatruję się w gromadkę dzikich maleńkich kaczuszek
które przyszły nie wiadomo skąd
sprawiając ogromną radość i euforyczną przyjemność...
nie liczę czasu
by uchwycić go jak najwięcej
i zapisać na lirycznych kartach istnienia
kolejne flakoniki serca napełniam zapachem grochówki
co bulgocze nad ogniskiem
zapachem jaśminu który przyfrunął wraz z wiatrem
aromatem kojącej wody
pejzażem miłości
i urokliwym kokonem głębi cudownej natury
na oścież otwieram duszę
by się nasycić aż po brzegi tym wspaniałym momentem ...
pod stopami czuję odprężenie
i przyjemny czas odpoczynku
lekka jak motyl
karmię źrenice niebanalnym widokiem
w powietrzu czuć radość urokliwego piękna natury
które rozkwita kwiatem niezwykłego purpurowego rododendronu
czar tej chwili
wiruje w powietrzu z euforią i muśnięciem refleksji
że być może wszystko co piękne jeszcze przed nami ...B.M.






Cudowny wiersz, Basiu, pozwalający się zanurzyć w błogostanie bezczynności. I piękne zdjęcia - ech, ta grochówka:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło.
Kochana Basiu, i tym sposobem oderwałaś mnie od codzienności, zapraszając do wspólnego wypoczynku nad stawem- bosko <3
OdpowiedzUsuńNatura zawsze przyciąga swym pięknem i daje niesamowite ukojenie. Rododendon ma piękny kolor. teraz tylko zadbaj o niego, a z pewnością się odwdzięczy pięknym kwieciem w przyszłym roku. Pozdrawiam cieplutko
OdpowiedzUsuńŚliczny wiersz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam