***
jeśli bym jej nie znała
kimże bym była?
pustą istotą co serce ukryła
a duszę na spustów siedem zamknęła
jeśli bym jej nie znała
po cóż bym żyła?
istnienie nie było by spełnieniem
i wszystkie oddechy były by nagie
bez szeptów piękna
...a jednak ją odnalazłam
w powiewie wiatru szumiącego
w płatku tornada zmysłów
i w marzeniach najskrytszych
które pachną nieskazitelną konwalią
w słońca promyku
który spada z nieba na ziemię
by ogrzać wszystko i otulić drżeniem ciepła mnie i ciebie
fascynują mnie krople rosy na trawie nadziei
po której stąpam dziewiczym porankiem
natchniona skrzydlatą euforią
nawet ptaki wyśpiewują hymny miłości
które wiją tęczowe gniazda wrażeń
moje życie to moment blasku
pośród tak wielkiej planety
lecz dane mi jest
celebrować miłość
odnalazłam ją w niebieskich oczach
które lazurowym spojrzeniem
czarują serce i mój świat
bez nich niewiele wart i wiatr
i zmysły
myśli
i ja
ogromne to szczęście
te chwile błogości niepojętej
które wciąż rozniecają nowe płomienie
tych samych rubinowych iskierek
***cordis***
*zdjęcie z sieci .

Piekny wiersz o miłości i o prawdzie jak wynika z jej braku:)
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńPiękny- jak zwykle cudownie ubierasz w słowa uczucia :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńlubię to a może nawet kocham :)
UsuńCzytałem nawet uważnie,
OdpowiedzUsuńlecz dziś dla mnie nic poważne.
Szczęście jak się ją odnajdzie...piękny wiersz:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam słonecznie
dziękuję Lucy:)
Usuńpozdrawiam :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńhumor to ważna sprawa :)
OdpowiedzUsuń