***
...wchodzę po schodach
mijam kolejne stopnie
chcę się wspiąć na szczyt własnej duszy
chcę się dostać do sypialni najskrytszych marzeń
pragnę ułożyć ciało na łożu najdelikatniejszych różanych płatków
uciszyć chcę myśli
by przez chwilę pobujać w obłokach
wtulę się w kołyszące zmysły
włączę muzykę aniołów
mijam ostatni stopień z nieokiełznanym drżeniem
popycham uchylne wrota edenu
idę rozmarzonym krokiem
układam się w sennym atłasie
...
zamykam oczy
i tylko słyszę ...
bicie własnego serca
które przyspiesza i zwalnia
które bije nie równo
oddycha emocjami
wzdycha zmęczeniem
pompuje umysł blaskiem świecy
próbuję oswoić podmuch wiatru
który dziś schładza szepty istnienia
oplata mnie mglisty ażur wilgotnych kropel
które oczyszczają moją przestrzeń
mozolnie je pozbierałam
ukryję w przestworzach
by nikt nie widział
że znów tańczyłam w płatkach mieniącego się deszczu ...B.M.

taka drobna stopka,
OdpowiedzUsuńna tych mokrych stopniach?
pięknie:)
OdpowiedzUsuńpiękny
OdpowiedzUsuńrany pisząc tak banalny komentarz pod tak wzniosłymi słowami czuję się dziwnie
OdpowiedzUsuńNIEZWYKŁE SŁOWA......Przepraszam,że mój blog jest chwilowo niedostępny, odezwę się po zmianach,pozdrawiam serdecznie,Yolanda
OdpowiedzUsuń