***
owoc przesączony złotym słońcem
ambrozja dla podniebienia
nektar dla duszy
miód dla serca
dla oczu zaś pokarm lśniący żółtymi promieniami
aksamitny dotyk
dla spragnionych rozkoszy warg
morelowe myśli skradły mi umysł
słowa zawisły
gdzieś w alkowie koronek
a zmysły karmią się
ekstazą bliskości z tą chwilą
w której zasmakowałam
morelowych pocałunków
zbawienny witaminowy eliksir
który spływa z kącików ust
przybiera na sile
swoja magią
malując subtelny pejzaż piękna
którego nic zmącić nie może
powiewem euforii
w swym naturalnym blasku
pociąga mnie i zniewala doznaniem
zachwycam się tym smakiem
który pachnie letnim bursztynem
znalezionym w gorącym pisaku nadmorskiego brzegu
wygrzane radością ułamki szeptów
kandyzują mnie owocowym cudem ...
*zdjęcie z Interii .


słodko! u mnie dziś porzeczkowo:)
OdpowiedzUsuńja za porzeczkami nie przepadam :)))
OdpowiedzUsuńpysznie
OdpowiedzUsuń...tryskające słońcem morele ;)
OdpowiedzUsuńPiszę już nie po raz pierwszy,
OdpowiedzUsuńto jest "smakowity" wierszyk.
Przyłączam si ę do opini Jana Toniego:)
UsuńI pozdrawiam Basiu..wyjeżdżam sobie na urlop..pa, pa:):):
Basiu, Ty potrafisz najzwyklejsze sprawy zamienić w poezję!
OdpowiedzUsuńJej! Co za słowa, pachnące i smaczne. Basiu, masz wielki dar, porównując miłość z brzoskwinią. Po prostu cudnie. Właśnie jadłam ten eliksir:) Buziak.
OdpowiedzUsuńuroczo... morelowo...
OdpowiedzUsuńNarobiłas smaczku :)
OdpowiedzUsuńWspaniałe morelowe...szepty lata.Letnie pozdrowienia załączam.
OdpowiedzUsuń