***
...na chwilę przed...
myśli i emocje poukładały się w komnatach ciszy
ptasi śpiew ukołysał bicie serca
i też zastygł w powietrzu
które pachnie taką świeżością piękna
ta barwa bezbarwnego woalu
odbija się paletą mocy w duszy
kielichy kwiatów
roztwierają się intensywniej
uwalniając przy tym swój zniewalający zapach
ze szpaleru zadumania wyrywa mnie
powiew kojącego i pieszczącego wiatru
który wprawia w subtelny taniec
listki na drzewach
słońce już schowało się za roletą marzeń
i w innej przestrzeni bajki opowiada
zmysły do snu owija
tą chwilą przed...
tym momentem którego nie potrafię opisać
jakaś magia zachwyca mnie tym co czuję
chłód oblewa skąpane w złocie ciało
woale brązującego cudu schładza
jest tak przyjemna ta chwila
że łaknę ją
i zrywam z powietrza
którego fale napływają coraz chłodniejsze
a są tak kojące
jak motyle które lekkością łaskoczą łąkę
...na chwilę przed deszczem
świat wiruje jakby w absyncie naturalności
a ja spragniona orzeźwienia
czekam na pierwszą krystaliczną kropelkę
a potem kolejną
kolejną
aż wreszcie ciało zanurzę w tej stukającej sonacie brylantowej ...
*zdjęcie z sieci .


Jaka ze mnie gapa,
OdpowiedzUsuńprzecież to jest zapach.
Piszesz Basiu tak sugestywnie, że widzę tę ciszę i słyszę te pierwsze krople, a potem miarowy łoskot spadającego na ziemię orzeźwienia...jesteś Mistrzynią, cudowna ta Twoja poezja, taka delikatna i bardzo malarska.
OdpowiedzUsuńJak zawsze piękne słowa. Człowiek jak czyta, to jakby jego osobiście dotyczyło to wszystko.
OdpowiedzUsuńWpadam tu na chwilę odetchnienia, zanurzam się czasem w sonacie brylantowej.
OdpowiedzUsuńNa chwilę przed deszczem jeszcze słońcem się napieszczę- a po nim zanurzę się w zapachu ziemi i zieleni... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń