***
nie mam początku ani końca
jestem mgiełką która rozpływa się w kroplach
leniwego popołudnia
nie dotykam nawet marzeń
wyłączyłam zmysły
myśli ułożyłam w szkatułce spokoju
zaplotłam warkocze z kosmyków wyobraźni
na ramieniu przysiadł motyl
i tylko on swym trzepotem
przywołał kojącą melodię wytchnienia
na jego skrzydełkach unosi się dusza
frunąc do krainy rajskiego piękna
serce nieśmiało się uśmiecha
lecz ten uśmiech kształtu nie ma
wszystko jest takie lekkie
otulone czułością
wiatr splotłam z woalem ciszy
emocje spływają
jakby przyjemnym szmerem górskiego strumienia
szepty cichuteńkie wydobywają się
spod tęczowych układanek
malują piórkiem anielskim
chwile odpoczynku i relaksu
zastanawiam się co robię
nie wiem gdzie jestem
może szybuję w obłokach
a może jestem w moim siódmym niebie ...


oj szybujesz tymi myślami kochana, szybujesz... ;)
OdpowiedzUsuńtajemniczy, wręcz mistyczny:)
OdpowiedzUsuńPrzy łysinie
OdpowiedzUsuńteż czas płynie.
Każdy z nas ma swoje siódme niebo...
OdpowiedzUsuńPewnie już jesteś na marginesie wyobraźni, a może już poza nim... Nie odpływaj zbyt daleko od nas :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCzytając strofy czuję się jak w siódmym niebie , umiesz Basiu czarować słowami. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńChciałabym tak jak Ty szybować, odpoczywać....być w siódmym niebie!!! Uściski.
OdpowiedzUsuńCzytam bez wytchnienia. Malujesz slowami obraz , ktory sie wylania mi przed oczyma.Nasze siodme niebo pojawia sie wszedzie tylko by je dostrzec najpierw musimy znalesc i zrozumiec wlasnych siebie. Bede czytac kazdy post bo Twoje slowa sa magiczne i kojace jak balsam dla mej duszy.
OdpowiedzUsuń